Niektóre zwierzaki zostają z nami na zawsze. Są to psy i koty po ciężkich przejściach, z problemami behawioralnymi i/lub zdrowotnymi, którym ciężko było znaleźć dom, a znalazły dom fundacyjny. Zwierzaki, które w domach „tymczasowych” są latami. A nawet i takie, które są w hotelach, ale zmiana miejsca byłaby dla nich szkodliwa ze względu na przywiązanie. Koty wyjątkowo źle znoszą zmiany miejsca, a dla tych starych i chorych może to być nawet poważnym zagrożeniem życia.
KASZTANEK to 200% cukru w cukrze… Psiak przekochany i przegrzeczny. Uwielbia przytulanie i pieszczoty. Jest bardzo wpatrzony w opiekuna. Ma za sobą nieciekawą przeszłość i wiele lat za kratami. Ze schroniska został wydany do adopcji, z której wrócił po tygodniu, gdyż bronił na spacerach swojej pani przed innymi psami… W hoteliku nie ma podobnych zapędów. Może wie, że nie ma nic swojego do bronienia? A może wie, czym to grozi? Kasztanek ma ok 7 lat i waży ok 9 kg.
MINI to mikro sunia i wielki włóczykij. Poznaliśmy ją wałęsającą się po pewnym miasteczku. Przychodziła do kościoła i płakała. Nie doczekała się jednak pomocy. Zabrało ją w końcu schronisko. Mini jest malutka, ale nie jest typem psa do noszenia na rękach i w torebce. To mała indywidualistka. Kontakt z człowiekiem i psami lubi na swoich zasadach. Ma ok 11 lat. Ma cudowny dom fundacyjny.
KAZIO to porzucony na starość kot wiejski, który na samą zimę został sam w gospodarstwie. Niestety chory na FIV nie nadawał się do życia na dworze, a i nie nawykł do niego. Nie umiał korzystać z budki, marzł czekając pod zamkniętymi drzwiami domu. Po życiu na wsi pozostał mu brak ząbków oraz chore jelita. Ma guz tarczycy, a także IBD. Był zagrożony FIPem, walczy z toksoplazmozą. Obecnie jest kotem niewychodzącym! Po krótkim pobycie w azylu z setką kotów został współlokatorem prezesowej Mini :)
ROMUŚ latami żył na ulicy. Przygarnięty przez dobrą duszę nie odnajdował się w stadzie. Tak zaczęła się jego tułaczka w poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi. Przeszedł przez niejeden dom tymczasowy. A to opiekunka zachorowała na raka, a to inna się go pozbyła. Wreszcie ma spokój i swoje miejsce na ziemi pełne miłości. Ale i bagaż chorób z czasów bezdomności. Romek ma zmiany na płucach i do końca życia będzie inhalowany. Nie ma także ani jednego zęba. Na szczęście FIV, z powodu którego ledwie uciekł przed uśpieniem okazał się nie być prawdą.
STASIO to przeganiany niewidomy pies, który miał trafić do schroniska mordowni. Trafił do nas, gdzie po badaniach okazało się że miał w oku czerniaka. Stracił oko, ale zyskał dom tymczasowy. Tam pod troskliwym okiem opiekunów walczy z rakiem, z alergią, która pokrywa jego ciało czerwonymi ranami oraz z całym złem tego świata.
IGNAŚ i MYSIA to staruszek, który przesiedział 10 lat w schronisku o złej renomie. Potem kolejne dwa w hotelu pełnym psów. Obecnie cieszy się emeryturą w domu tymczasowym, gdzie ciepło i dobroć ogrzewają wiele psich i kocich istnień. Niedawno dołączyła do niego MYSIA KRYSIA, sunia którą ktoś bestialsko porzucił i koczowała w grudniu nocami w polu przy drodze. Sunia ma wiele problemów behawioralnych.
BUBA to starsza suczka, którą przywieźliśmy z polskiego bieguna zimna, z ogromnego schroniska na tysiące psów, gdzie siedziała w kąciku budy. Hotel dla psów był chyba pierwszym dachem nad głową w jej życiu. Niestety poważnie zachorowała na nerki. Dlatego musiała zamienić duże stado hotelowe na kameralny dom tymczasowy.
BOGUSIA na starość osierocona przez człowieka trafiła do schroniska. Ma guza na śledzionie, którego musimy obserwować. Zamieszkała w domu tymczasowym z Bubą. Potrzebuje spokoju i łóżeczka, bo do takich warunków przywykła w życiu. Potrzebuje obserwacji usg do końca życia.